11.11.2015

LOVE YOUR LIFE


Kochani!


Zawsze twierdziłam, że zmiany są dobre, że czasem wyraźna zmiana może nas tknąć o krok dalej do rzeczy, które lubić robimy, może wpłynąć pozytywnie na nasze życie. JUSTDOIT zaczęłam prowadzić kilka lat temu, kiedy jeszcze w blogosferze nie za bardzo było wiadomo CO I JAK. Jako nastoletnia dziewczyna nie sądziłam, że nazwa bloga jest tak istotna, co oczywiście teraz ma wielkie znaczenie.

Na JUSTDOIT oddałam kawałek siebie, mnóstwo pracy i właśnie tutaj zaczęłam stawiać pierwsze kroki. Jednak wspólnie z Anią stwierdziłyśmy, że nazwa bloga trochę do nas nie pasuje, tzn. My jesteśmy trochę takie JUSTDOIT, szalone i idziemy zawsze pod prąd, mówimy, co myślimy, nikogo nie udajemy. Tylko że nazwa JUSTDOIT jest nierozerwalnie związana z nike, ponadto justdoit-kudels.blogspot.com brzmi nie oszukując się trochę gimnazjalnie i słabo. Mamy po 20 parę lat i chcemy stworzyć coś spójnego, coś co w 100 % nas reprezentuje, coś czego nie będziemy się wstydzić. Dlatego postanowiłyśmy przenieść bloga na własną domenę i zmienić jego nazwę. Wszystkie wpisy stąd, Wasze komentarze zostały również przeniesione.

Od dziś zapraszamy na stronę LOVE-YOUR-LIFE.PL, gdzie znajdziecie mnóstwo motywacyjnych treści zarówno związanych z rozwojem osobistym, zdrowym trybem życia, Wrocławiem, a także z pewnością znajdzie się tam kilka osobistych przemyśleń. :)

LOVEYOURLIFE, bo kochamy swoje życie i chcemy je przeżyć, jak najlepiej się da, bo nieustannie chcemy się rozwijać, motywować innych i siebie nawzajem. Mamy nadzieję, że nam się to uda, a WY zostaniecie z nami! :)



30.10.2015

WYBIELANIE ZĘBÓW: BIAŁA PERŁA - EFEKTY

Jakiś czas temu pisałam Wam o tym, że planuję wybielanie zębów z pomocą Białej Perły KLIK.
Każdego dnia (ok, przyznaję się - prawie każdego) grzecznie stosowałam się do instrukcji - mycie zębów zwykłą pastą, mycie zębów żelem inicjującym, "pędzelkowanie" zębów żelem aktywującym, a na koniec na zęby zakładałam gumowe nakładki z żelem wybielającym i nosiłam je około 10 minut. Efekt? Wybielenie zębów o 4 odcienie według wskaźnika skali bieli zębów załączonego do zestawu. Po raz kolejny przekonałam się, że Biała Perła choć tania (do kupienia za około 65 zł w internetowej aptece), jest naprawdę skuteczna i warta polecenia. A dodatkowo wydajna - jedno opakowanie wystarczy spokojnie na około 30 dni stosowania 2 razy dziennie, a więc na trzy kuracje. 
Ja osobiście polecam w 100%. A Wy? Wybielaliście kiedyś zęby za pomocą Białej Perły?













26.10.2015

DESIGN YOUR LIFE - ORGANIZER

Już nie raz pisałyśmy o tym jak wiele może ułatwić zaplanowanie czegoś. Ale nietrudno jest w głowie obmyślić plan działania na kolejny dzień, po czym wstać rano i... zupełnie zapomnieć o tym co było do zrobienia. Dlatego dobrze jest mieć pod ręką kalendarz, organizer, notatnik. 

Są tacy co wszystko pamiętają, ja do nich zdecydowanie nie należę! To po pierwsze. A po drugie, lubię tworzyć sobie listy zadań, zapisywać co mam do zrobienia. Jakoś łatwiej jest mi to wtedy wykonać, bardziej się mobilizuję. Fajnie jest odhaczać kolejne zrealizowane plany.

Kilka dni temu dostałam bardzo pomocny, praktyczny prezent: organizer design your life. Jest świetny i mogę go Wam z czystym sumieniem polecić. Znajdziecie w nim mnóstwo miejsca na własne notatki, na stworzenie cotygodniowej listy zadań, na zaznaczenie ważnych wydarzeń i spotkań. Lista zakupów, motywacja tygodnia... Wszystko to w notatniku wielkości minimalnie większej od A5, oprawionego w prostą, estetyczną okładkę. Bardzo lubię takie gadżety i co roku zaopatruję się w nowy kalendarz. Ten jest o tyle lepszy, że prowadzenie go można zacząć w każdej chwili, nie jest narzucony np. początek nowego roku.

W ostatnim czasie miałam dużo mniej zajęć, wiele kartek mojego kalendarza było dość pustych, ale już niebawem gorący okres, dlatego prezent okazał się strzałem w 10! ;-)
W końcu każdy, nawet najdrobniejszy element, jeśli tylko motywuje nas do działania, jest najzwyczajniej potrzebny i pożyteczny.







24.10.2015

SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD SZALI NA JESIEŃ

Porządny szal na jesień może nie tylko nas opatulić i uchronić przed zimnem, kiedy jest taka potrzeba, ale także umilić nam jesienne dni. To chyba jedna z tej części garderoby, którą niezwykle lubię. Co roku patrzę za czymś, fajnym, nowym i przede wszystkim praktycznym. Bo co jak co, ale szal muszę mieć konkretny. :)

Zobaczcie co w tym roku, znalazłam w sieciówkach.

 (od lewej) Mango, Pull and Bear, Mango

  Bershka, Stradivarius, Stradivarius, H&M

Kolejny sezon rządzi krata. Począwszy od szarej, po tą w intensywnej czerwieni. Oversizowe szale w rozmiarze XXL sięgające do samej ziemi to niezwykle modny dodatek. Duży rozmiar sprawia, że możemy się nimi okryć i użyć ich również jako narzuty. Tej jesieni w sklepach znajdziemy również szale w geometryczne wzory oraz pepitkę. 



 (od lewej, górnej strony) H&M, Reserved, Mango, Stradivarius

 (od lewej) Stradivarius,  Cropp, Mango

Macie już swojego jesiennego faworyta? Który szal podoba Wam się najbardziej? :)

19.10.2015

JAK WALCZYĆ Z LENISTWEM

Tyle rzeczy jest do zrobienia. Wracasz do domu... włączasz telewizor i rozkładasz się na kanapie. Znacie to?
Pewnie większość osób to zna. Jesteśmy leniwi, takie są fakty. Jest oczywiście zdrowe lenistwo, na które raz na jakiś czas każdy powinien sobie pozwolić. Kiedy jednak z własnego lenistwa zaniedbujemy ważne sprawy, osoby lub samego siebie, to z pewnością trzeba zrobić coś aby je zwalczyć.
Rozejrzyjcie się dookoła. Z pewnością macie wokół siebie ludzi, którzy nie są leniwi. Doskonale organizują swój czas, na wszystko im go wystarcza. Takie osoby są bardziej zadowolone z siebie, łatwiej radzą sobie z kłopotami, szybciej potrafią znaleźć ich rozwiązanie. A to chyba wystarczające powody dla których warto zwalczyć swoje lenistwo?

Po pierwsze trzeba się zmusić. Nie ma innego wyjścia. Wszystko siedzi w naszej głowie. Jeśli zmusimy się do czegoś raz, drugi, trzeci, po jakimś czasie wejdzie nam to w nawyk. Dotyczy to przede wszystkim sportu i aktywności. Z pewnością ciężko jest w to uwierzyć, ale jeśli nie sprawdzimy, nigdy się nie przekonamy.
Po drugie dobrze jest robić to co się lubi. Wybrać szkołę, w której nauczymy się przede wszystkim interesujących nas rzeczy. Znaleźć pracę, którą będzie dawać satysfakcję. Oddawać się swojemu hobby, spędzać czas z tymi, których lubimy. Dzięki temu CHCE SIĘ o wiele bardziej.
Po trzecie nagradzajmy samych siebie. Zaplanujmy sobie co mamy do zrobienia, zapiszmy na kartce listę spraw, które trzeba ogarnąć - oczywiście realnie, bo nie ma sensu zakładać, że w jedno popołudnie umyję okna, zrobię zakupy na cały kolejny tydzień i skończę wszystkie zaległe projekty do szkoły - a na sam koniec zapisz punkt związany z jakąś przyjemnością. Może aromatyczna kąpiel, spacer w ładne miejsce, małe zakupy. Wykonujmy czynności po kolei, a kiedy przyjdzie czas na przyjemność odczujemy podwójną satysfakcję.
Po czwarte warto zmienić swój sposób myślenia. Są rzeczy, które MUSIMY zrobić, prędzej czy później. Jak zrobię to teraz, to za chwilę będę już mieć to z głowy. Jak zrobię to teraz to będę bogatsza o jakieś doświadczenie/będę więcej wiedzieć/ mniej zostanie mi do zrobienia itp., itd.

Ja mimo leniwego dnia i poczucia "NICMISIĘNIECHCE", ruszyłam dupsko do kuchni i zmusiłam się do tego, żeby zrobić pyszną zupę, którą później z apetytem zjadłam. I o to chodzi. Walczmy ze swoim lenistwem nawet w najmniejszych, najbardziej drobnych kwestiach, bo od tego się zaczyna! Jak Wy walczycie ze swoim?

krem z brokułów







15.10.2015

MOJE SPOSOBY NA JESIENNE WIECZORY


Niedawno było jeszcze trzydzieści stopni! Staram się nie rozpamiętywać i nie żyć przeszłością, aczkolwiek ostatnie dwustopniowe temperatury dały mi w kość. Niesamowity przeskok i strasznie mnie to dziwi, jak szybko zmienił się krajobraz. Nie obijajmy w bawełnę, ta jesień (a przynajmniej ten tydzień) do pięknych, ciepłych i słonecznych z pewnością nie należy. Czy ktoś wie, gdzie podziało się słońce? Mam nadzieję, że niebawem ta ponura aura pójdzie w zapomnienie. 


Taki widoczek z rana, to ostatnio standard...

Zimno, zimno do tego stopnia, że aż wyciągnęłam swoje "futro" oczywiście sztuczne :)


Długie  i zimne wieczory...to jedna z nieodłącznych części nastającej jesieni. Co z nimi zrobić? Jak przetrwać ten czas, jak go sensownie wykorzystać?



1. Dobra książka lekarstwem na wszystko.






2. DIY 

Tej jesieni biorę się za stworzenie "małej galerii zdjęć" z wyjątkowymi dla mnie momentami, a przede wszystkim z wyjątkowymi ludźmi. Z taką cudownie udekorowaną ścianą, żadna jesień i zima mi niestraszna. :)





3.Porządki w szafie.

Nie zrobię ich wiosną, bo kiedy czuję ciepło i słońce nie jestem w stanie usiedzieć w domu, lato to również pora na inne rzeczy. Także długie jesienne wieczory to idealna opcja na "małą" segregację zarówno ciuchów, jak i dodatków.





4. Pomyśl o prezentach na święta.

To zdecydowanie dobry czas na poszukiwania świątecznych prezentów, sklepy nie są tak zatłoczone i nie ma w nich jeszcze "świątecznego szału".


5. Pokombinuj z gotowaniem!
Gotowanie nie jest moją najlepszą stroną, a jesienne wieczory to idealny czas aby urozmaicić swoją dietę oraz poprawić zdolności kulinarne.




6. Just dance!
Nie zwolenniczką gier, no chyba że planszowych.W sumie w nic nigdy nie grałam...ale just dance to idealna propozycja na jesienne wieczory. Ubaw po pachy, no i trochę ruchu nigdy nie zaszkodzi.






Jak spędzacie dłuuuuugie,jesienne wieczory?:)




12.10.2015

JESIENNE WYZWANIE - JAK ZDROWO SCHUDNĄĆ?

Z motywacją bywa różnie, ja nie jestem żadnym wyjątkiem. Mam wrażenie, że jeszcze kilka lat temu, kiedy miałam więcej kompleksów i nie do końca akceptowałam siebie, miałam o wiele silniejszą wolę, łatwiej mi było wytrwać w postanowieniu. Regularnie uprawiałam jakiś sport, potrafiłam sobie odmówić jedzenia po 18 (teraz wiem, że nie było to do końca mądre). Byłam na różnych dietach, których teraz żałuję, bo zazwyczaj kończyły się, standardowo, efektem jo-jo.

Obecnie, jak już kiedyś pisałam, lubię siebie, z jednej strony zdaję sobie sprawę ze swoich mankamentów, z drugiej uważam, że wyglądam dobrze i nie powinnam mieć żadnych kompleksów. Mam też do siebie sporo dystansu i nie mam problemu z tym, że ktoś powie mi, że tu czy tam nie wyglądam najlepiej.




Dystans mam nie tylko do siebie, ale też do zdrowego odżywiania, sportu itp itd. To świetnie, że panuje moda na bycie absolutnie fit. To zdrowa moda i mądra, o ile nie przesadzimy. Uważam, że jeśli ktoś ma ochotę na frytki czy lody, to powinien je zjeść, ale niech to nie będzie podstawa naszych posiłków. Sama po sobie zauważyłam, że jeśli męczę swój organizm i przez dłuższy czas nie zjem tego na co mam wielką ochotę, później ciężko mi się powstrzymać przed zjedzeniem tej rzeczy w (za)dużych ilościach. Zdarza mi się wpaść do McDonald's czy na kebaba po imprezie.

Zawsze jednak marzył mi się ładny, płaski brzuch, z delikatnie (!) zarysowaną linią mięśni. Ostatnio na Facebooku znalazłam stronę pt. "Schudnę do zimy, bo do lata nie zdążyłam". Choć z przymrużeniem oka - jakie to prawdziwe!

Dlatego ta jesień, to będzie dla mnie sprawdzian. Dla mojej silnej woli, dla mojego organizmu, dla moich kubków smakowych. Kilka dni temu odebrałam kartę Multisport, blisko mojego domu znajduje się siłownia, która ją akceptuje. Już nie będę mogła się wykręcić.

Co oznacza moje wyzwanie?

1.Trening na siłowni co najmniej 3 razy w tygodniu (może być zamiennie z ćwiczeniami z Ewą Chodakowską).
2.Pięć posiłków dziennie, jak najzdrowszych i jak najpyszniejszych.
3.Ograniczam do minimum imprezy i (niezdrowe)jedzenie w knajpach oraz kawę.

To 3 najważniejsze punkty, z którymi mam największy kłopot z powodu własnego lenistwa. Mam w głowie chęć przebiegnięcia kieeeedyś pół-maratonu i zapisania się na pole-dance. Ale znam swoje możliwości, zarówno fizyczne jak i czasowe, i nie chcę obiecywać sobie czegoś, czego nie spełnię. Ale postaram się choć ZACZĄĆ robić cokolwiek w tym kierunku.



Chcę też regularnie dbać o swoje ciało i cerę - nawet kiedy padam na twarz, po kąpieli obowiązkowo balsam, krem czy maseczka. Sauna basen, to przyjemności, którym także zamierzam się regularnie poddawać. 

W widocznym miejscu wieszam swoje wymiary i zapisuję cele - także te niezwiązane z wyglądem, ponieważ czeka mnie sporo zmian i nowych rzeczy, które wymagają zaangażowania i pracy - tworzę tzw. TABLICĘ MARZEŃ i dążę do nich, krok po kroku. Oczywiście nie za wszelką cenę, nie zamierzam zostać więźniem swojego ciała. Chcę się dobrze czuć sama ze sobą, czerpać radość i przyjemność z każdego dnia, a przy okazji być dumną ze swojego ciała (a nie TYLKO je akceptować). 

Start: 12 października 2015
Meta: 21 grudnia 2015 (ostatni dzień jesieni)

Będę się starać motywować siebie i Was tutaj na blogu (z resztą razem z Kudełkiem), wrzucać ciekawe przepisy na pyszne dania i dzień po dniu zmierzać do celu.

Nasz SNAPCHAT: kudiandanna 



Tam relacja na żywo, regularnie, dlatego wpadajcie! Podobnie z resztą na Insta tutaj i FB tutaj

To co, ktoś razem ze mną podejmuje się jesiennego wyzwania? Liczę na Was!

CZAS START!